Kampanię społeczną pt. „Zepsuj humor bandycie” z 2001 roku poprzedzało badanie, w którym respondentom przedstawiono cztery projekty plakatu różniące się logotypami organizatorów. W jednym przypadku badanym powiedziano, że organizatorem kampanii jest policja, w drugim – firma ubezpieczeniowa, w trzecim – fundacja. Plakaty z pojedynczymi jednosektorowymi organizatorami budziły wsród badanych sporą nieufność. Logotyp policji wywołał oburzenie respondentów, którzy twierdzili, że od policji oczekują, by chroniła ich przed złodziejami, a nie pouczała. Kolejną odsłonę plakatu 
z firmą w tle wzburzeni respondenci odczytali jako zapowiedź podwyżek ubezpieczeń. Natomiast fundacja w roli inicjatora kampanii wzbudziła podejrzenia co do źrodeł jej finansowania. Dopiero ostatnia, czwarta wersja plakatu, na którym zamieszczono wszystkie logotypy, tj. policji, fundacji i firmy ubezpieczeniowej – przedstawicieli trzech sektorów – 
została odebrana pozytywnie. Policja występowała tu jako merytoryczny partner, firma jako podmiot biznesowo spójny z tematyką i finansujący przedsięwzięcie, a organizacja pozarządowa nie budziła już wątpliwości, ale dodawała kampanii wiarygodności społecznej.

Konieczność łączenia zasobów

Powyższy przykład nie wyczerpuje korzyści, jakie płyną ze współpracy międzysektorowej, ale pokazuje potencjał w niej tkwiący. 
Bogate doświadczenia coraz liczniejszych partnerstw dowodzą, że pomimo pojawiających się trudności, warto w tę współpracę inwestować. Przede wszystkim dlatego, że każdy sektor posiada zasoby, które mogą być komplementarne dla dwóch kolejnych.

Trudności towarzyszące międzysektorowym aliansom wynikają po części z wieloletniej izolacji sektorów publicznego, prywatnego 
i społecznego. Kontakty między nimi najczęściej ograniczały się do tych koniecznych, wynikających 
z przepisów prawa bądź takich, które miały transakcyjny charakter (np. darowizna). Przydzielone role 
i zadania były w miarę możliwości wypełniane w oparciu o dostępne w poszczególnych sektorach zasoby. Dzisiaj, co jasno trzeba sobie powiedzieć, nie jest to już takie proste i oczywiste. Krążenie i wymiana zasobów – tj. kompetencji, wiedzy eksperckiej, doświadczenia, sieci relacji, pieniędzy, wiarygodności, autorytetu itd. – pomiędzy podmiotami z różnych sektorów wydają się w najbliższej przyszłości nieuniknione. Złożone problemy społeczne i rosnące oczekiwania coraz bardziej świadomych konsumentów bezlitośnie obnażają deficyty podmiotów z różnych sektorów. 
Z jednej strony mamy do czynienia nieefektywną, zbiurokratyzowaną administracją, z drugiej biznes z deficytami zaufania i potrzebą wkraczania w obszary społeczne, z trzeciej zaś niedofinansowany sektor społeczny. Każdy sektor posiada zasoby, z których korzysta na co dzień, a które okazują się niewystarczające do pełnienia ról 
i realizowania stawianych im zadań. Okazuje się, że umiejętne połączenie tych różnorodnych zasobów pozwoli robić to w sposób innowacyjny i efektywny.

Wraz z rozwojem koncepcji CSR przedsiębiorstwa coraz śmielej poszukują „wsparcia” poza sektorem prywatnym. Firmy, które śledzą trendy rynkowe oraz społeczne oczekiwania konsumentów 
i inwestorów, decydują się na budowanie większej wiarygodności 
i inwestowanie w relacje i zrównoważony rozwój. Jak pokazują badania, przedsiębiorstwa często inicjują międzysektorową współpracę, ponieważ osiągają dzięki niej wymierne korzyści biznesowe np.: wiarygodność, lojalność klientów, zaangażowanie pracowników, wdrażanie innowacji, pozytywny wizerunek, pozyskiwanie wrażliwych społecznie konsumentów, dostosowywanie produktów i usług do nowych, wcześniej niezagospodarowanych grup społecznych (np. osoby z niepełnosprawnością). Całkowicie się zgadzam 
z Waynem Visserem – autorem koncepcji CSR 2.0, że w najbliższych latach współpraca międzysektorowa będzie stanowić trzon CSR. Autorzy raportu „2050 Wizja zrównoważonego rozwoju dla polskiego biznesu” 
współpracę wskazują jako jeden 
z trzech – obok edukacji i innowacyjności – kluczowych czynników odpowiadających za zrównoważony rozwój. Co więcej, prawdopodobnie będzie ona odgrywała także kluczową rolę w polityce społecznej, 
w której również promuje się wielosektorowość.

Co przeszkadza?

Wydaje się, że pierwsza trudność, jaką napotykają potencjalni partnerzy to zupełnie odmienne kultury organizacyjne, sposoby pracy i komunikacji. Barierą są też uprzedzenia sektorowe – stereotypy, którymi kierujemy się w życiu codziennym. Dla większości z nas urzędnik to nieelastyczny, mało kreatywny biurokrata, społecznik to lewitujący nad ziemią idealista, a przedsiębiorca to bezkompromisowy, twardy negocjator. W Polsce istnieje jednak wiele przykładów międzysektorowych aliansów będących dowodem na to, że warto porzucić stereotypy, by wykorzystać siłę różnorodności. Zbiór 15 przykładów takich partnerstw zostanie opublikowany jesienią przez Forum Odpowiedzialnego Biznesu, który być może stanie się inspiracją dla tych, którzy chcieliby łączyć zasoby i wykorzystać szanse jakie niesie z sobą współpraca 
międzysektorowa.