Jest Pani pierwszą kobietą w historii Iranu, która została sędzią oraz pierwszą obywatelką swojego kraju wyróżnioną Pokojową Nagrodą Nobla za zaangażowanie w kwestie obrony praw człowieka. Które ze swoich dotychczasowych osiągnięć uważa Pani za najważniejsze?

Patrząc na moją karierę prawniczą uważam, że moim dotychczasowym, największym osiągnięciem było udowodnienie muzułmanom, że obowiązujące w Iranie prawa, do tej pory uważane za prawa wywodzące się z islamu, a przez to postrzegane jako niezmienne i niepodważalne, mogą zostać zmodyfikowane i nadal pozostaną zgodne z naszą religią. Przykładem takiego prawa jest kwestia opieki nad dziećmi, która w 2004 roku została zmodyfikowana na korzyść kobiet.

Kompendium CSR poświęcone jest sprawom wyjątkowo aktualnym i ważnym w obecnym świecie: kwestiom różnorodności w wymiarze społecznym, kulturalnym i wszelkim innym. Jakie główne wyzwania stoją przed krajami europejskimi w związku z tzw. kryzysem migracyjnym?

Nie mówi się o tym często, ale imigranci mogą stać się dla Europy szansą na rozwój. Jednak żeby to było możliwe, rządy i społeczeństwa krajów, w których osiedlają się te osoby, powinny zapewnić im kilka niezbędnych elementów. Po pierwsze, udostępnić możliwość kształcenia się, po drugie – zapoznać imigrantów przybywających do nowego kraju i kręgu kulturowego z miejscową kulturą. Po trzecie wreszcie, imigranci powinni mieć możliwość nauczenia się konkretnych zawodów, żeby dzięki temu mogli stać się użytecznymi obywatelami dla lokalnej społeczności.

Już w chwili obecnej istnieją w Europie takie zawody, które wykonują właściwie tylko imigranci. Przypuśćmy teraz, że z jakiejś przyczyny nagle opuszczają oni Europę. Pojawia się pytanie, kto wykonywałby te prace zamiast nich? Gdyby imigranci opuścili Europę, rozwój gospodarki mógłby się zatrzymać lub co najmniej spowolnić.

Z drugiej strony społeczeństwa w Europie starzeją się, a nie od dziś wiadomo, że do prosperowania w sensie gospodarczym każdy kraj potrzebuje młodych ludzi – tzw. świeżej krwi. Niemniej jednak czerpanie korzyści gospodarczych ze zjawiska imigracji jest możliwe jedynie w sytuacji, gdy każdy kraj nie tylko zapewni tym ludziom wiedzę o lokalnej kulturze, ale także wprowadzi ich w tę kulturę i zapewni imigrantom szkolenia zawodowe, żeby mogli być pożyteczni dla społeczności lokalnej.

Wielu zgodzi się, że należy wspierać ludzi, którzy uciekają do Europy przed konfliktami zbrojnymi, ale opisany przez Panią proces asymilacji może budzić u niektórych pewne obawy. W jaki sposób można wspomóc go, odpowiadając jednocześnie na obawy europejskich społeczeństw?

Przede wszystkim, żeby zminimalizować obawy, należy zminimalizować ryzyko, a co za tym idzie – trzeba zapewnić bardzo dokładną kontrolę bezpieczeństwa, żeby zweryfikować, czy dana osoba, która ma zamiar osiedlić się w danym kraju jako imigrant, nie ma za sobą kryminalnej przeszłości lub nie była zaangażowana w jakąkolwiek działalność terrorystyczną.

Po drugie, rządy państw europejskich muszą uświadamiać swoich obywateli o tym, że obecność imigrantów może być korzystna dla przyszłości Europy, może wspomóc dalszy rozwój gospodarczy kontynentu. Ci ludzie to nie tylko konsumenci, to także potencjalni przedsiębiorcy – producenci i innowatorzy.

A w jaki sposób należy Pani zdaniem działać w kontekście imigrantów wobec problemu, jakim jest pozycja kobiet w społeczeństwach muzułmańskich? W Europie podejmowane są rożne działania wspierające emancypację kobiet – m.in. obowiązkowe kursy lokalnego języka. W jaki sposób podejść do tego problemu?

Kiedy mówię o tym, że musimy nauczyć imigrantów kultury europejskiej, rozumiem przez to również aspekt tej kultury związany z prawami kobiet. Zarówno mężczyźni, jak i kobiety z krajów islamskich muszą rozumieć pozycję kobiet w europejskim społeczeństwie, którego chcą stać się częścią. Islamscy mężczyźni powinni również znać konsekwencje naruszania praw kobiet – także tych, które wraz z nimi przyjeżdżają do Europy, zatem swoich sióstr, matek czy córek. Muszą oni mieć świadomość konsekwencji płynących z naruszania obowiązujących w danym kraju praw przysługujących wszystkim obywatelom, bez względu na płeć.

Wróćmy na chwilę do aktywności, za którą otrzymała Pani Pokojową Nagrodę Nobla i do sytuacji w Iranie. W jaki sposób udało się Pani zmienić sytuację kobiet w społeczeństwie irańskim?

Udało nam się zmodyfikować niektóre prawa, ale mam świadomość tego, że to, co osiągnęliśmy, to jedynie niewielkie kroki – przed nami jeszcze bardzo długa droga do rzeczywistego równouprawnienia kobiet w Iranie. Dlatego też za swoje najważniejsze dokonanie w dotychczasowej karierze uważam inspirowanie irańskich kobiet, edukowanie ich w zakresie przysługujących im praw i uświadamianie im, że prawa obecnie obowiązujące mają charakter dyskryminacyjny. Na tym polu odniosłam ogromny sukces – wiele irańskich kobiet przyłączyło się do prowadzonej przeze mnie kampanii. Co ważniejsze – udało mi się udowodnić, że rząd Iranu po to, żeby przyjąć część praw dyskryminujących kobiety, sprzeniewierzył się nauce islamu. Zdołałam także udowodnić kobietom, które podlegają tym regulacjom, że prawa te, wbrew opinii naszego rządu, nie są wyryte w kamieniu przez religię muzułmańską i mogą zostać zmienione na korzyść kobiet.

Obecnie spotykam coraz więcej kobiet pochodzących z bardzo religijnych rodzin, które pomimo swojego pochodzenia, otwarcie opowiadają się przeciwko dyskryminacji i są bardzo aktywne, a przez to nawet jeszcze lepiej słyszalne ode mnie. Uważam to za zwiastun rzeczywistej poprawy i spory krok naprzód dla ruchu feministycznego w Iranie.

Kto, Pani zdaniem, zasługuje na miano najbardziej inspirującej liderki tego ruchu?

To, co bardzo ważne w całym procesie i co jednocześnie bardzo wzmocniło w Iranie ruch feministyczny, to fakt, że on nie ma jednej liderki. Jest tak, ponieważ każda kobieta będąca częścią tego ruchu jest na swój sposób liderką.

Znam wiele feministek, spośród których każda prowadzi własną, odrębną kampanię, wykazując się przy tym wielką odwagą. W ostatecznym rozrachunku one wszystkie dążą do jednego wspólnego celu, którym jest zapewnienie równości kobietom w irańskim społeczeństwie.

Problemy z równouprawnieniem nie są problemami wyłącznie krajów islamskich – tego typu wyzwania stoją również przed społeczeństwami zachodnimi. Na czym my powinniśmy się skupić w tym zakresie?

Jedną z podstawowych przeszkód, które napotyka ruch feministyczny w każdym kraju, jest brak pewności siebie i niskie poczucie własnej wartości wśród kobiet. Jeżeli kobiety rzeczywiście chcą być niezależne, muszą nauczyć się polegać na sobie, szczególnie finansowo. Kolejna kwestia to przyjęcie właściwych przepisów prawnych gwarantujących wszystkim równe prawa – musimy zapobiegać wszelkim przejawom dyskryminacji po to, by móc faktycznie zapewnić takie same możliwości każdemu obywatelowi, a odpowiednie regulacje prawne to pierwszy warunek dla osiągnięcia tego celu.

Czy spotkała się Pani z praktykami dotyczącymi równouprawnienia płci w zachodnich firmach, które warto byłoby upowszechnić i promować?

Znam kilka przykładów firm, które oferują różnego rodzaju udogodnienia dla kobiet. Należą do nich m.in. praktyka polegająca na dawaniu pierwszeństwa kobietom w procesie rekrutacji, ale także na udzielaniu dłuższych urlopów macierzyńskich lub wspomaganiu finansowo kobiet, które mają dzieci. Nie znam jednak wszystkich takich praktyk, więc nie chciałabym wymieniać żadnej konkretnej firmy. Jednak jestem zdania, że tych kilka praktyk, które znam, jest bardzo pomocnych we wspieraniu równej pozycji kobiet na rynku pracy.

Jak Pokojowa Nagroda Nobla wpłynęła na Pani działalność? Co planuje Pani w ramach swojej pracy na rzecz irańskiego społeczeństwa?

Dzięki Pokojowej Nagrodzie Nobla otworzyły się przede mną nowe możliwości w zakresie dotarcia z moim przekazem do nowych odbiorców. Nagroda ta udostępniła mi nowe platformy do komunikacji, dzięki czemu mogę skuteczniej docierać z moim przekazem, a dzięki temu – informować o sytuacji, która ma miejsce w Iranie. Moja praca już od lat zorientowana jest na poprawę sytuacji kobiet w moim kraju, a także na ogólny wzrost poszanowania praw człowieka. Na pewno będę kontynuować te dwa projekty. Głównym celem jest modyfikacja wszystkich dyskryminujących przepisów prawa.

Rozmawiała

MAGDALENA GÓJSKA

Dr Shirin Ebadi – urodzona w 1947 roku irańska prawniczka, działaczka na rzecz praw człowieka oraz nauczycielka akademicka i publicystka. W wieku 26 lat jako pierwsza kobieta w historii Iranu została sędzią. Gdy zakazano jej wykonywania zawodu, została adwokatem. W trakcie irańskiej rewolucji została aresztowana i skazana na trzy lata pozbawienia wolności, jednak wykonanie wyroku zawieszono pod naciskiem opinii publicznej. Jest nieoficjalnym rzecznikiem praw kobiet w Iranie i założycielką Towarzystwa Obrony Praw Dzieci. Otrzymała wiele wyróżnień za działalność na rzecz praw człowieka, m.in. Pokojową Nagrodę Nobla. Dr Ebadi uczestniczyła w najtrudniejszych procesach o charakterze politycznym. W ciągu całej swojej kariery zawodowej broniła praw kobiet i dzieci, za co była więziona i zastraszana. Pokojowa Nagroda Nobla została przyznana dr Shirin Ebadi za działalność na rzecz praw kobiet, dzięki której złagodzono część dyskryminacyjnych praw. Dr Shirin Ebadi była pierwszą kobietą w Iranie, która została dopuszczona do wykonywania zawodu sędziego. Krótko potem została zdegradowana do roli sekretarki.

W Iranie prawo nakazuje, by kobiety zakrywały włosy i ubierały się skromnie. Mają jednak prawo prowadzenia samochodu, co nie jest dopuszczalne w wielu krajach islamskich.

Asymilacja imigrantów to nie tylko nauka lokalnego języka i kultury, ale także edukacja, która umożliwi im podjęcie pracy zarobkowej.

Ruch feministyczny w Iranie rośnie – coraz częściej kobiety publicznie sprzeciwiają się dyskryminacyjnym prawom, które ustanowiono po to, by ograniczyć ich wolność.

Uchodźcy, którzy masowo zjeżdżają do Europy, to dla gospodarki konsumenci, przedsiębiorcy i pracownicy. Państwa europejskie powinny zadbać o asymilację tych osób.

 

Artykuł pochodzi z najnowszej edycji Kompendium CSR – pobierz tutaj.